• Wpisów:238
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 13:01
  • Licznik odwiedzin:13 331 / 1424 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie doceniamy tego co mamy,za tym czego nie mamy ciągle podążamy.W każdy możliwy sposób chcemy coś zmieniać, ale czarne to nie białe, a niebo to nie Ziemia.

Dopiero gdy coś tracimy, poznajemy tego wartość,nie warte materialne to nie znaczy, że za darmo.Kiedy mamy coś na co dzień staje się to normalne,a gdy nas to opuszcza zaczyna tego brakować. Ciężkie do połapania, nie wszystko jest banalne, wtedy przestajemy pewne rzeczy bagatelizować.Respectujemy swoje cechy czy to wady, czy zalety,pewnie rzeczy z góry narzucone są już niestety.
Ale trzeba żyć dalej i doceniać to co mamy,nie ważne co mają inni ważne co my posiadamy.

 

 
To co w nas trwa niech nigdy się nie kończy czuję się szczęśliwa tylko boję się cierpienia nie wiem czemu ciągle do wszystkiego mam jakieś negatywne przekonanie , że coś się źle potoczy , że coś zepsuję...
Powinnam uwierzyć w siebie w swoje szczęście, może akurat teraz uwierzę i będę szczęśliwa właśnie z nim.
 

 
Nieznajomy nadal zaprząta mi głowę.
Chciałabym móc go teraz zobaczyć
Są rzeczy, po których człowiek się już nigdy nie podnosi. Są historie, po których zmieniamy się bezpowrotnie, a o tym czy, kiedy i jak one się nam przydarzą, rozstrzyga zazwyczaj ślepy zbieg okoliczności. Prawie każdy z nas jest w jakiś sposób szalony. czas niszczy wszystko. Powoli, ale skutecznie. Zastanawiając się czy do niego napisać mimo tego że kontakt się urwał załamuję ręcę, leżąc bezczynnie na łóżku wylewając łzy o których nawet nie ma pojęcia..smutny dzień
 

 
Lubię udawać, że jest fajnie, że jest po mojemu, że mam kontrolę nad swoim życiem. Lubię pokazywać to fałszywe szczęście i widzieć zazdrość na jeszcze bardziej fałszywych mordach. Krzyczę głośno o miłości, bo tak naprawdę nie wiem już gdzie jest. Nie pokazuje bólu, po co? Przestałam chcieć współczucia, pocieszeń, klepania po ramieniu. Dopiero w domu widzę, że znowu coś jest nie tak. Boję się prawdy, boję się tej świadomości, że wszystko idzie w złym kierunku,a ja tego nie potrafię zatrzymać.Co jeśli zawsze będzie już tak? Tak nijak? Ani dobrze, ani źle. Po cichu się wypalę i nikt nie zobaczy wielkiego płomienia..
najgorszym bólem jest kochanie kogoś bez wzajemności...
 

 
Człowiek zakochany jest odpowiedzialny za dwie osoby, martwi się bardziej o drugą bojąc się, że ją straci. Czasem boimy się tej niemocy, w której nie jesteśmy w stanie czegoś zmienić i poddajemy się.. nie walczymy, odpuszczamy. Opowiadamy ukochanemu wiele głupstw by tylko nie obwiniał się, żeby zrozumiał i znienawidził nas. Ale dlaczego tak musi być ? Jeśli miłość istnieje, to musi być ponad wszystko i mimo wszystko - razem, nigdy osobno.
Niektórzy ludzie mają ze sobą problem, jedni wybierają ból psychiczny, drudzy fizyczny, żyjemy w jednej rodzinie, wszyscy się boimy.. To nic złego.
Jestem jak mgła, z każdym podmuchem jest mnie coraz mniej, znikam. Ostatnio ludzie bardzo lubili dmuchać, a nawet wyciągać wiatraki mimo, że jest zima. Czuję jakbym już prawie umarła w społeczeństwie. Został tylko odnotowany zapisek, że któregoś dnia była mgła a potem znikła.
Od pewnego momentu w moim życiu zmysły znacznie się wyostrzyły. Węch, słuch, wzrok, dotyk. Wszystko jest bardziej wyraźne. Jest to na zasadzie, że kiedyś słyszałam jeden stłumiony dźwięk, a teraz 5 pojedynczych, bardzo dokładnie. Zmiana jaka we mnie zaszła jest piękna. Czuję, że jestem o wiele lepsza od zwyczajnych ludzi.

 

 
Jak to jest jeśli kiedy zależy na kimś nam strasznie on nie zwraca na nas uwagi a jeśli nam na nikim nie zależy trafia się ktoś kto chce zmienić nasze życie na lepsze jednak my nie umiemy spostrzec w nim tego co w tej drugiej osobie..
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Niektórzy ludzie mają ze sobą problem, jedni wybierają ból psychiczny, drudzy fizyczny, żyjemy w jednej rodzinie, wszyscy się boimy.. To nic złego.

Pomóż mi, zapadam się
i moje serce ledwo bije
i te demony skradają się wokół
Zabierz mnie, tonę
i moje płuca ledwo oddychają
kiedy anioły zakopują mnie pod ziemią
I wszyscy się gapią
nikt się nie odzywa
Cienie są mylące
paranoiczne i pobudzone
 

 
kochani na początku chciałam przeprosić was , że przestałam robić wpisy na około 3 miesiące w tym czasie praktycznie nic się nie wydarzyło zaczynamy znów <3 pozdrawiam;*
 

 

Miałam zbyt duże nadzieje na dzisiejszy dzień.
Nie odnalazłam i nie dostałam tego,czego chciałam.Boże dlaczego?!
Idę ulicą.Uważnie przyglądam się ludziom.Chowam wzrok.Patrzę na jakieś laski i automatycznie czuję się gorsza.Brzydsza,mniej "zadbana".Po prostu
nie d o ś ć dobra.Kurwa.Po sekundzie myślę,a w czym niby jestem gorsza?Uświadamiam sobie,że od każdego czuję się gorsza.Nawet bezdomny ma w sobie coś lepszego.Złoszczę się i czuję się tak bardzo przytłoczona.Już nie idę,
szuram.
Codziennie czuję się tak samo.
Zablokowana i nigdy nie udaje mi się tego zmienić.
Wszystko wysysa ze mnie życie.
Że niby mam je w ogóle w sobie...
Wypluwa mnie do pustego,zimnego miejsca.
Czy naprawdę na to zasłużyłam?
Nie sądzę.
Tak wszystkie krzywdy wyrządziły potworne zniszczenia we mnie.W moim sercu przede wszystkim.Moja spierdolona psychika.Niszczy tą dobrą część mnie i Ją.

Pierdolę to już.Na dziś mam dość.Ciągle się wypalamy.Wszystko dzięki mnie.Chociaż jeden wieczór chciałabym mieć bez płaczu.Ale jeszcze nie ten...Pisałam coś innego,ostatecznie skasowałam...

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Nieważne jest to co mamy, tylko to, co z tym zrobimy. Mamy bombę atomową, ale to od serc zależy, czy zostanie użyta. Mamy domy, czy pieniądze, ale jedyne znaczenie ma to, jak je wykorzystamy. Mamy rzeczy, ale tak naprawdę ich nie mamy, bo zostaną tu na ziemi. Zostanie tylko to, co zrobiłyśmy z naszą duszą i sercem. Nasze uczynki. Mam tylko serce. Połamane,ale mam i mogę je jeszcze wykorzystać, nie dla własnej korzyści tylko po to, by komuś pomóc. Ale czy ja mam jeszcze siły?

Jestem taka brudna i pusta. I idę donikąd. Ciągle tylko idę i idę. Od jednego do drugiego gówna szukając chwilowego ukojenia i zapomnienia. Wszystko to jest tak żałośnie marne. Zbyt oczywisty jest jest już płacz. Mam poprzestawiane emocje. Uśmiecham się jakbym dostała jakąś nagrodę, gdy mam ochotę wyć. Więc się śmieję. Z własnego dołu. I jestem tak kurewsko zawiedziona, chociaż niczego nie oczekiwałam. Bo przecież wiem, że nigdy nie otrzymam tego czego chcę. Zawsze muszę biec za kimś. Ta smycz ma już krew na sobie i znacząco uwiera. Ostatnio przemyślałam wiele spraw. I problem w tym, że zbyt wiele, bo za dużo się posypało, a nie cofnę tego.
  • awatar FUCK OFF.': straconego czasu nigdy nie odzyskamy. do pewnych rzeczy niestety już nie wrócimy, a szkoda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem jaka jestem , cóż taka beznadziejna.

 

 
Miesiąc wakacji już praktycznie za mną. Czy mogę powiedzieć , że był udany ? niekoniecznie jednak trzeba patrzeć na pozytywy,złe chwile puścić w oddal .
Wszystko zbiera się w jedną ciemną chmurę ,która każdego dnia się powiększa.Dzisiejszego wieczoru zrozumiałam , że życie jest naprawdę kruche. Nigdy nie wiemy kiedy kładziemy się spać po raz ostatni,nigdy nie wiemy czy zobaczymy się jeszcze raz z ukochaną osobą czy będziemy mogli z nią porozmawiać.Naprawdę nigdy nie wiemy kiedy jest ten ostatni raz.

jeden spokojny wieczór,bez problemów błagam..

posłuchajcie piosenki, daje wiele do zrozumienia...
 

 
Zaczyna się lipiec i oczywiście , kończymy a zarazem zaczynamy dietę . Dwa tygodnie jadłam normalnie ( ciastka,lody itp) Po dwóch tygodniach bierzemy się do pracy od 2 dni nie przekraczamy 1000 kcal trzeba się wziąść za siebie. Może do biegania tak dużego nie powrócę ale rower- nic nie stoi za przeszkodą . Jutro biegniemy do rynku i z powrotem . (oczywiście , jeśli pogoda na to pozwoli ok.3km) powrót do brzuszków , przysiadów i ćwiczeń ogólnych wakacje trzeba zacząć od razu zdrowo , bo potem zbyt trudno <3 wierzę , że uda się mi schudnąć Do celu nie wiele brakuje ale jednak chciałabym wyrzeźbić ręce , nogi a zwłaszcza uda odchudzić i mieć płaski brzuch i troszkę z buzi schudnąć 2 miesiące mam na to oczywiste , że dam radę ZDROWO ! Głodówka--> wykluczona , nic nie daje nie polecam xd ;D No i na tyle ;3 Jem najwięcej nabiału Ojjj Trzymać kciuki efekty będę dawała w każdą niedziele ! Każdy się motywuje i razem dajemy radę ! Motywacja
  • awatar Agatsi: Ja tez zaczynam odchudzanie ;-) powodzenia ;-)
  • awatar Gość: zrezygnuj z diety i postaw na sport, polecam podciąganie na drążku(mięśnie brzucha)
  • awatar pawlusia: Jem już od ponad 2 miesięcy około 1000 kcal i jakoś dobrze się z tym czuje :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
"Kto nig­dy nie zaz­nał bólu to­warzyszące­go nagłej stra­cie te­go, co w naszym życiu naj­ważniej­sze? I nie chodzi mi tyl­ko o ludzi, ale także o myśli, pla­ny, marze­nia. Uda­je się nam dzień, tydzień, cza­sem kil­ka lat, lecz os­ta­tecznie jes­teśmy nieu­chron­nie ska­zanie na utratę.
Wpraw­dzie nasze ciało żyje da­lej, ale dusza prędzej czy później ot­rzy­muje śmier­telny cios. Zbrod­nia dos­ko­nała: nie wiemy, kto za­mor­do­wał nasza ra­dość życia, ja­ki był mo­tyw mor­der­stwa, ani gdzie są win­ni."
 

 
Minęło tak wiele czasu, pamiętasz mnie jeszcze ? Kiedyś byłaś mi bliska, dziś ślady zacierają się powietrzem, wtedy baliśmy się, że to wyjdzie spod kontroli, zgubiliśmy swój sens, cel życia, daliśmy się ponieść emocji. Może to trwało zbyt długo, mieliśmy nadzieję, że nasza przyjaźń przetrwa, ale gdy człowiek raz się zawiedzie, to presja się zwiększa ale tak bywa człowiek czesto zawodzi, trzeba wybierac odpowiednie osoby (:
( brak w dalszym ciągu dlatego ograniczenia wpisowe :c ) Dalej sie odchudzamy coraz mniej czasu do wakacji
v
  • awatar pawlusia: @gość : na tą chwile nie umiem określić do jakiej wagi chce zejść ale możliwe że do 57 ;)
  • awatar Gość: Do ilu kilogramów chcesz zejść? Do 57 jak w tabelce obok? Dlaczego akurat tyle?:)
  • awatar pawlusia: dziekuje wszystkim ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Myśli i wspomnienia o nim wracały w każdej chwili mimo że chciała od tego uciec...
Nic na to nie poradzimy, coraz trudniej zmagać się z realna rzeczywistościa, uczuć nie da sie skreślić od tak
 

 
Boje się żyć, upaść i nie powstać, stracić wiarę i dłużej tu pozostać, zasnąć, nie obudzić się i umrzeć, ale z tym rozumowaniem życia nienawidzę w sumie, nienawidzę ludzi, nienawidzę was, nienawidzę kochać.Nikt tak na prawdę, do końca nie wie, jaka jestem. Nikt nie zna mnie na tyle dobrze, aby umieć mnie określić bez problemu. Jestem samotniczką, która nie lubi samotności. Jestem dziewczyną, która niby mówi wszystkim co ją gryzie, lecz w ostateczności nikt nie wie, co to tak na prawdę jest. Jestem osobą na tyle nieprzewidywalną, że najbliższy przyjaciel zna mnie na tyle mało, że nie potrafiłby stwierdzić co zrobię w danej sytuacji. Jestem.. jaka jestem. I taka ju z będę. Nie zmienię się dla nikogo. I za każdym razem kończyło się nie po mojej myśli. Najlepiej jest więc być sobą i żyć tak, jak Ci dusza mówi. Tak jak Ci serce bije. Tak, jak Ty sam pragniesz.
 

 
Okazuje się,że można funkcjonować z sercem rozdartym na strzępy. Krew nadal krąży w żyłach, powietrze przepływa przez płuca, synapsy przewodzą impulsy. Ale umiera pasja, ruchy stają się mechaniczne, a głos bezbarwny - zdradzający nieogarnioną wewnętrzną pustkę.Nieodwzajemniona miłość po prostu ją niszczyła, odbierała szansę na normalne ułożenie sobie życia. A zarazem gdzieś w głębi duszy wciąż tliła się głupia nadzieja.Tak, teraz jestem wojownikiem. Walczę o swoje szczęście. Przegrałam już nie jedną bitwę, poległam tak wiele razy i na pewno jeszcze się to powtórzy. Ale nie, nie poddam się. Choć czasami może faktycznie wydaje się to najprostszym sposobem na wyjście z sytuacji to przecież są rzeczy o które warto walczyć do samego końca, między innymi walka o siebie. Wiem, że jeszcze wiele razy znajdę się na dnie, będę czuła się samotna, opuszczona, przegrana, bezsilna. Zgubię sens życia, ale starając się go odnaleźć pomyślę: ''Upadać i podnosić się silniejszym. Sięgać dna, po to aby się od niego odbić. Walczyć - to chyba sens życia''
I nie poddam się. Będę silna. Będę swoim wojownikiem
Mam nadzieje , że weekend ktorh sie zapowjada będzie w miare normalny... ;*
 

 
Dużo rozmów z samym sobą, dużo pustych słów i wniosków które nie pociągają za sobą żadnych konkretnych działań.Jedną z najodważniejszych decyzji jaką kiedykolwiek podejmiesz, będzie odrzucenie wszystkiego, co rani Twoje serce i duszę.